61.
Dostałam za swoje. Wymigiwałam się chorymi zatokami, żeby dostać się do chirurga, to teraz proszę! Jutro odwiedzę laryngologa, bo zatoki poczuły się wykorzystane i stwierdziły, że rzeczywiście sobie zachorują. Jak dobrze pójdzie, to przede mną drugi tydzień gnicia w domu.
Tak, ja już gnije.Od środka. Widzę to po wydzielinie z nosa... I nie mam na nic ochoty. To pewnie jakiś rodzaj depresji, albo potrzebna mi wizyta u lekarza psychiatry. Kto wie, może jeszcze parę wizyt w przychodni do dostanę kartę stałego klienta. Chociaż wolałabym wycieczkę do ciepłych krajów. Mogę nawet zabrać ten bilet w jedną stronę do Egiptu, co go pan Kaczyński dostał.
*przerwa na kolejne w ciągu dziesięciu minut dmuchanie przegród nosowych*
Tośka pytała się w komentarzach o te przeklęte szwy, które mnie swoją drogą nadal bolą.
Musiałam wyciąć "zmianę skórną" czyli zwykłą brodawkę, bo suka zaczęła krwawić i ropieć w ferie. A teraz mam
"szew materacowy", jak to mówi moja matka.
"Zostanie ci tylko cienka kreska i trzy kropki"
I będę robiła za alfabet morsa...
Cherr napisała, że katar da się przeżyć, ale niewychodzenie z domu - kolokwialnie ssie. Moja droga, jak patrzę za okno i ten
wspaniały wiosenny śnieg, to zaczynam kochać swoje zatoki i skaczę z radości, że nie muszę wyściubiać nosa na dłużej niż spacer z domu do przychodni i z powrotem.
*Z pokoju zasypanego zasmarkanymi chusteczkami pisała dla was Loony*
Loony 15th.Mar.10 [
komentarzy 4]
skomentujesz?
szablon.
Wykonała
Pani Howard. Foto znalezione na
tumblr.com.
Nie kradnij!